sobota, 19 grudnia 2015

Śniegowe schrony

Zdejmuję twarz, a pod nią mam schron. Kryjówkę dla ciała i umysłu, zjednoczenie mnie. Zdejmuję twarz, a pod nią mam śnieg. Opada godzinami nie odkrywając niczego, bo nic do odkrycia – to właśnie pod nim możesz odnaleźć.

Zdejmuję palce i stopy i dłonie i nogi i konstrukt, który nazywają mózgiem – pod nimi kryję się ja. Jestem nieistnieniem ukrytym w zimowym, śnieżnym schronie i tylko ty upierasz się, by widzieć mnie jako człowieka. Nawet, gdy już zdejmę wszystko i pokażę ci kim jestem, ty nie będziesz mnie widzieć.

Wkładam z powrotem ręce i nogi, dłonie i plecy i twarz, wszystko wkładam na swoje miejsce, tworząc złudzenie obecności i tylko mózg chowam gdzieś daleko – poza zasięgiem istnienia. W mej głowie pustką i ciemnością rozbrzmiewa ja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz