środa, 14 października 2015

Homarowe gody

Mój mózg dziś nie pracuje. Rzekł mi, że odmawia i wyłączył się, choć kusiłem go kawą i naleśnikami. Mój mózg nie pracuje. Hello, jestem Homar.

Gdyby mój mózg pracował, powiedziałby mi, co robić. Jak... zostań rybą. Kup marchewkę. Miej gody. Nie. Chwilę. Mój mózg chyba się przepalił w trakcie ostatnich godów, więc jeśliby działał, tego by nie powiedział. I tak nie powie. Wciąż jest obrażony.

Jak tak teraz o tym myślę, może to wcale nie jest mój mózg. Tak, macie rację, to ten z pękniętego słoja, o tam, pływa wpół zanurzony z tym zielonkawym płynie. Nie, w tym przejrzystym, tamto drugie to rzepa. Albo spłowiały burak. Pozostałe są strzaskane, ale nie pamiętam dlaczego. Mózg by mi powiedział, gdyby się nie obraził. Widzicie, zaczyna świecić na niebiesko taki obrażony. [Wzdych] To może wy już stąd pójdźcie, a ja spróbuję naprawić mój mózg.

We’re still dead. We’re even more dead after last ep. 
Za homara możecie winić SuperStefana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz