poniedziałek, 1 czerwca 2015

Brajlowskie koty


Siedzą w brajlu głaskane po główkach, one wiedzą jak dostarczyć sobie odpowiednią dawkę miziania. Wystarczy ślepiec uwielbiający czytać. Trochę technologii. I odpowiednie książki. Takie, do których będzie sięgał. Często sięgał.

Resztą zajmą się koty, o resztę koty zadbają. Same, bez niczyjej pomocy. I tylko mruczeć będą bardzo cicho, prawie ukradkiem, żeby nie usłyszał. On, czytający. Ślepiec.

Być może by je przygarnął, być może by nie wygnał. Może oprócz tego, że lubi czytać jest też kociarzem. Lecz koty wolą swój sposób, swoje ukrycie. Pomiędzy wymiarami. Mleko znajdują sobie same i nie potrzeba im puszkowanych myszy, kiedy są te prawdziwe – nieznośne gryzonie, wszędzie się dostaną.

Ślepiec być może coś przeczuwa. Czytając. A może nie, może czasem ma tylko wrażenie, że te główki słów są trochę zbyt miękkie, zbyt mocno przetarte. Zbyt mało jeszcze było im czytań. Koty pozostają ostrożne.

Planują, bo ich ślepca kiedyś zabraknie – i będą musiały znaleźć nowego. Być może o delikatniejszych dłoniach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz