piątek, 27 lutego 2015

Czteroostrzowe nożyczki

Dwoje ostrzy to za mało – a dwoje, bo każde o odmiennie skierowanym ostrym kawałku – czworo to w sam raz, by ciąć, ciąć, ciąć i ciąć, by wypełniać nożyczkową powinność, by wypełniać to, o czym nożyczki śnią, gdy nie są używane przez te dziwne istoty z innych wymiarów o pięciu i pięciu palcach, tak dziwnie je zginające. Te istoty nie mają o niczym pojęcia, a już najmniej, o czym ich nożyczki śnią.

Cztery ostrza w nożyczkach mogą, lecz nie muszą eliminować kawałek tylko do trzymania, jakkolwiek zwykle wymagają jego przemieszczenia, by im nie przeszkadzał w procesie cięcia i niech nie marudzi, bo one sobie bez niego świetnie poradzą, tak jak radzą sobie bez istot operujących na nożyczkach dwuostrzowych. Czteroostrzowe nożyczki to tyrani. Papier się ich boi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz