piątek, 27 lutego 2015

Czteroostrzowe nożyczki

Dwoje ostrzy to za mało – a dwoje, bo każde o odmiennie skierowanym ostrym kawałku – czworo to w sam raz, by ciąć, ciąć, ciąć i ciąć, by wypełniać nożyczkową powinność, by wypełniać to, o czym nożyczki śnią, gdy nie są używane przez te dziwne istoty z innych wymiarów o pięciu i pięciu palcach, tak dziwnie je zginające. Te istoty nie mają o niczym pojęcia, a już najmniej, o czym ich nożyczki śnią.

Cztery ostrza w nożyczkach mogą, lecz nie muszą eliminować kawałek tylko do trzymania, jakkolwiek zwykle wymagają jego przemieszczenia, by im nie przeszkadzał w procesie cięcia i niech nie marudzi, bo one sobie bez niego świetnie poradzą, tak jak radzą sobie bez istot operujących na nożyczkach dwuostrzowych. Czteroostrzowe nożyczki to tyrani. Papier się ich boi.

niedziela, 22 lutego 2015

Bezzębne gryzienie

Są takie stwory, które potrafią gryźć nieposiadając zębów. Nie pytajcie jak to możliwe, nikt nie wie poza nimi, a one na pytanie nie odpowiedzą, tylko uśmiechną się ironicznie i was pogryzą. Zupełnie śmiertelnie wybijając wam z głów głupie pytania. Bo istotą gryzienia nie jest pytanie o gryzienie, o jego możliwości, praprzyczyny i praskutki – istotą gryzienia jest by gryźć. Także nieposiadając narządów gryzących.

niedziela, 15 lutego 2015

Skradanie przecinków

Przecinki skradają się podstępnie i odchodzą, gdy nikt nie patrzy. A może to ktoś je podkrada zamiast ich ciemnej przecinkowości zostawiając jasność i pustkę. Dokąd odchodzą, co się z nimi dzieje potem, to nieistotne i niemożliwe do docieczenia. Z perspektywy bezprzecinkowego t... [Tekst rzuca im Spojrzenie, wstaje i idzie poszukać przecinków.]

Czasem tęsknimy za skradzionymi przecinkami, ale zwykle nie. Tekst najwyraźniej się z nimi przyjaźni. Czy coś w ten deseń.

niedziela, 8 lutego 2015

Słoń

Słoń tak naprawdę składa się tylko z trąby. Reszta jest iluzją, reszta jest złudzeniem wytwarzanym przez mózg ludzki upierający się, iż tak majestatyczne stworzenie nie może składać się tylko i wyłącznie z trąby, że tam muszą być ciosy i głowa i uszy – co do uszu nie ma zgody, część twierdzi, że powinny być wielkie, część, że małe – i tułów i nogi i że taki słoń porusza się cicho nie dlatego, że składa się z samej lewitującej w powietrzu i niezgodzie z fizyką trąby, lecz ponieważ stąpa na palcach swych ogromnych słoniowych nóg.

Będąc człowiekiem mózgu nie da się ominąć i powiedzieć mu, że nie ma racji i natychmiast powinien zacząć widzieć słonia takim, jakim słoń jest, to jest samą trąbę pożywiającą się liśćmi i minerałami. Mózg zbyt długo trwa w swym kłamstwie, by teraz zgodzić się na zrezygnowanie z niego – on jest kłamstwem i bez kłamstwa przestałby być.

Słyszysz słonie trąbiące sobie wzajem na powitanie, tam na sawannie? Opowiem ci o słoniach.