sobota, 31 stycznia 2015

Kwadratowa kula ziemska

Kwadratura koła do kwadratu. Sześcianu. Kuli. Moglibyśmy taką mieć, ale stronnictwo prokulistyczne na to nie pozwala, upierając się, że „kula jest to kształt doskonały i do niego dążyć we wszystkim należy”, lecz gdy spytać o argumenty na doskonałość tego kształtu bełkoczą tylko coś o braku kątów, a dlaczego kąty miałyby być gorsze od braku kątów.

O nie, kąty są piękne i ten projekt ukątowienia Ziemi dałoby się przeprowadzić, ale sekretne lobby przeciwników tej koncepcji, zbyt skutecznie ją torpeduje. Właściwie to najlepiej byłoby planetę uprostoadłościennić (i tak nie jest idealnie kulista wbrew propagandzie sp), by kształt przybrała prawdziwie doskonały, zamkniętej księgi obiecującej wspaniale sycącą lekturę. Prostopadłościenna Ziemia to szansa dla ludzkości.

Lecz oni, oni, oni nie chcą, twierdzą, gdy już prawie pokonani, jeszcze się bronią, wołając, iż ledwie im się udało obalić mit o jej płaskości, pokazać ludziom prawdę, że nawet gdyby, mieli nam przyznać rację – a nie przyznają, nie ma mowy – gdyby mieli nam ją przyznać, to jest za wcześnie na tego typu zmiany.

Ale my jeszcze doprowadzimy do usześciennienia kuli ziemskiej.

niedziela, 11 stycznia 2015

Najniebezpieczniejszy kolor świata

Nikt nie wie jak on wygląda, nawet on sam – kolorem będąc nie ma oczu, ani innych narządów, które zmysł wzroku mogłyby mu zastępować, on wie tylko, że jest i, że – jak mu kiedyś powiedziano – jest niebezpieczny. Lecz dla kogo, czy też dla czego, pozostało dlań tajemnicą. Tego zapewne również nikt nie wie.

Ma świadomość, że nie jest żadnym z obecnie znanych kolorów, że być może istnieje poza realnym pasmem jakiegokolwiek światła.

Lepiej nie wyobrażajcie sobie kolorów, które nie istnieją.

piątek, 2 stycznia 2015

Co zjada wieliczkową sól

Kozopodobne słonie z chowanymi trąbami są pasione w Wieliczce na tamtejszej soli i marzą o lataniu, ale nie mają skrzydeł, mimo że są słoniami wyglądają zupełnie jak kozy, a kozy to stworzenia niefruwające. Ostatnia ich horda mieszka w Wieliczce i chowa swe trąby przed wścibskimi spojrzeniami, sprowadzona tam przez agenta z tarczy z ich pierwotnego habitatu. Zmusiły go, usłyszawszy o wieliczkowej soli.

Wieliczkowa sól spełniła wszelkie oczekiwania kozopodobnych słoni. Zdziwiły je za to jaskółki istniejące tylko w świetle. W ciemności przed i w ciemności po ich nie było i to dziwiło kozopodobne słonie, bo one były cały czas, a ciemności nawet bardziej. Tajemnica jeszcze nie została odkryta, ale kozopodobne słonie są zdeterminowane, by się tu wszystkiego dowiedzieć i tylko coś od tej soli z Wieliczki, na której są pasione, nie mogą się oderwać, by przeprowadzić śledztwo.

Kozopodobne słonie chowając swe trąby nie ufają pasterzowi. Gość wyraźnie coś knuje. Trzeba będzie o tym donieść agentowi z tarczy.