sobota, 25 października 2014

Chrupanie Platona

Za chrupanie dziękujcie Zosi.

Chrupanie zdarza się zębom, niektóre są pod tym względem bardziej uprzywilejowane chrupiąc nawet tym, czym się chrupać nie da i wcale wtedy nie chrupią same o siebie. Są też zęby nieuprzywilejowane, które nie chrupią niczym nawet, jeśli to coś powinno chrupać, gdy znajdzie się w zębów uścisku. Nie stwierdzono chrupania pośredniego, więc ludziom się zdaje, że ono zwykle występuje. Inaczej popadliby w szaleństwo.

Chrupanie zdarza się pod klawiaturami, w klawiaturach, gdy coś twardego wpadnie pod klawisze, lub gdy tylko zdaje się, że coś pod nie wpadło, a tam niczego, oprócz zwykłych cywilizacji w ogromnym, bliskointernetowym sąsiedztwie, dążących do odkrycia spamowodzi, nie ma. Chrupiąc klawiaturą, zmagając się z jej wymaganiami palce marzą o klawiaturze Platona, stworzeniu idealnym, którym podług neoplatońskiej legendy miał posługiwać się żyjący w świecie pozajaskinnym Platon. Nieuświadomione palce marzą półsennie, wykonując zlecane przez mózg zadania, o dniu, w którym chrupanie już nie będzie pod klawiaturami konieczne. Marzą o dniu, gdy archeolodzy odkryją klawiaturę Platona, nauczając świat jej tajników i sekretów, w tym tego najważniejszego: idealnej płynności pomiędzy naciskaniem, a pojawianiem się znaków na ekranie.

Neoplatońska legenda nie mówi, że to Platon rzucał cienie. Ani, że jego klawiatura chrupała pod każdym jednym klawiszem, doprowadzając swego pana do szewskiej pasji, a nie mógł jej naprawić oślepiany tym cholernym blaskiem, który docierał wszędzie poza jaskinią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz