wtorek, 7 października 2014

Chronarch, czyli słowa, które brzmią

Słowo, żeby brzmieć musi mieć coś takiego oprócz brzmienia w znaczeniu, żeby brzmieniu nadawać dodatkowego piękna. Kapusta nigdy nie będzie brzmieć, chrabąszcz może i owszem. Chronarch brzmi całym swoim znaczeniem, wyczuwanym przez umysłowe opuszki palców, po omacku rozpoznające jego kształt, lecz to znaczenie nie musi być logiczne, dla oczu i uszu, tak jak u Chronarcha jest.

W słowach, które brzmią forma przemyca w sobie ich treść (wyimaginowaną, prawdziwą, jedną i dwie i kilka naraz), rozumianą intuicyjnie, skojarzeniowo, potem sprawdziwszy takie słowo jeszcze pięknieje w swoim brzmieniu, intuicyjność pozostaje głównym sposobem jego odbioru. Słów, które brzmią nie ma wiele, lecz to one przyciągają do siebie mózg.

Chronarch może być sam w sobie paskudnym stworzeniem, ale to, co niesie jego nazwa jest obietnicą czegoś wspaniałego. Czegoś, co najlepsze jest w domyśleniu, niczym jeszcze nierozpakowany prezent – taki, którego opakowania nigdy się nie wyrzuci, żeby móc do niego wracać i na nie patrzeć, dotykać umysłowymi palcami i się nim zachwycać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz