wtorek, 29 lipca 2014

Po co żyrafom kopytka. Abstrakt

Nie, tego nie będzie w tekście właściwym. A może będzie. Kto tam nas wie.
Gin & PT

Po co żyrafom kopytka?
Do stepowania. Żyrafy stepują nocami w kolorowych melonikach na głowach i z dębowymi laseczkami trzymanymi w zębach. Nie robią musicali, ale leśne słonie układają im parkiety szerokie na całą sawannę, a potem chowają się po lasach i spomiędzy drzew oglądają wielki stepujący spektakl. To nie burze, to żyrafy ze swoimi kopytkami.

Ranem słonie wychodzą z lasu i chowają parkiet w drzewach, ich tu wcale nie było, one tylko przechodzą mimo w poszukiwaniu soli.

Czy inne kopytkowe stepują. Nie. Inne kopytkowe wiedzą, że w stepowaniu nigdy nie dościgną żyraf, podziwiają je całą swoją kopytkowością. Żyrafy to kopytkowa monarchia.

czwartek, 24 lipca 2014

Koty

Koty są zbiornikami absurdu, magazynują go w sobie, wysysają z absurdalnych miejsc i przestrzeni, jeśli miejsco-przestrzeń ma w sobie kota nie jest absurdalna. Absurd sam się wchłania w koty, jak materia w czarną dziurę, nawet koty nie wiedzą, czy absurd im smakuje.

Potem nocami wypuszczają z siebie ten absurd, aby odeń nie pęknąć w ciemnych uliczkach, z rana z uliczek wylewa się absurd i zjada przechodniów, już ich nie wypuszcza.

Idź w taką uliczkę zostań zjedzony, daj się przeżreć do kości absurdowi, który dojrzewał w kocim wnętrzu, nic nie mów, z absurdem na zawsze pozostań, tego już żaden kot z ciebie nie wyssie.

Koty zjadają absurd, lecz tylko ten nowy, jeszcze niedojrzały, który nikogo nie dotknął. Nie wezmą go z twojej ręki, choćbyś je całym sobą błagał, nie zjedzą cię po twojej śmierci, one nie zjadają ludzi przeżartych absurdem.

piątek, 18 lipca 2014

Tajni listonosze

Myślicie, że pracują w nocy, nie pukają, nie dzwonią do drzwi, ubrani w czerń roznoszą tajną pocztę w czarnych kopertach opisanych czarnym atramentem, pocztę spisaną na czarnym papierze – ich tajemnicą jest skąd wiedzą, co i gdzie dostarczyć. Ale nie.

Tajni listonosze ukryci są w prawdziwych listonoszach, wyglądają na świat przez ich oczy i krzyczą by ich uwolnić, bo nie mogą roznosić poczty, co jest a) ich życiowym powołaniem oraz b) szalone, ponieważ są uwięzieni właśnie w listonoszach – nietajnych – więc nie tylko wykonują pracę swoich marzeń, ale też są rozpoznawani jako listonosze. Gdyby wyszli na zewnątrz, nikt nie wiedziałby, że są listonoszami, na tym polega ich tajność, nikt by im żadnej poczty nie powierzył, nawet tajna poczta, która świetnie prosperuje w podziemiach. Ale nie wyjdą. Nikt ich nie słyszy, czasem tylko ktoś zauważa szalony błysk w oku listonosza, lecz zaraz o nim zapomina, albo uznaje swojego dostawcę poczty za wariata.

Tajni listonosze śnią o ciemnych nocach i czarnych przesyłkach, lecz ich sen nigdy się nie spełni.

wtorek, 15 lipca 2014

Gruszka

Kanibalistyczna gruszka zjada gruszki i innych ludzi. Gruszki zjada normalnie, gdy nikt nie patrzy, dla sportu zakładając się sama ze sobą, że nikt jej nie złapie, o nie, zbyt sprytna jest na to w swej kanibalistycznej skłonności, by pozwolić uświadomić się innym gruszkom, póki nie jest za późno, takie najlepiej się je, gdy krzyczą obudziwszy się z nieświadomości już w jej kanibalistycznych objęciach, lecz niemobilnie nic nie mogą zrobić, a już najmniej wezwać policję, policja nie słyszy gruszek. To gorsze niż gruszki zjadane przez pszczoły w tańcu natury, one przynajmniej nie są tym samym zwierzęciem, one są zwierzęciem, a gruszki, nawet ta kanibalistyczna, nie.

Ludzi zjada od środka, wcale niepogryziona, jakimś wężowym cudem połknięta w całości, w ogóle nienadtrawiona, wgryza się w przełyk, żołądek, jelita, wygryza sobie stamtąd dziurę do innych, smaczniejszych narządów wewnętrznych, aż w końcu, gdy człowiek już dawno leży martwy, wypełza na powierzchnię i zostawia truchło sępom.

Kanibalistyczna gruszka jest niegroźna. Lubi śpiewać i trochę sobie wypić. Czyta dużo książek. Nazwała się kanibalistyczną dla żartu, to nie ma nic wspólnego z jej morderczą naturą.

piątek, 11 lipca 2014

Trzy

Śmieszna liczba. Dlaczego ona, w niej nie ma nic. Więcej niż w innych. A jednak jest trzy.

Patrzycie nań. Trzy. Patrzycie, już widząc. Ale tam nic nie ma.

czwartek, 3 lipca 2014

Stwierdzenia ukryte w pytaniach

Wyglądają jak pytania i jak pytania brzmią, gramatyką z pytania formą zgodne, mają nawet na końcu ten znak, tego węża z odciętą głową upadłą z nieważkości na ziemię, jakby po odcięciu odzyskała grawitację i tylko reszta wężowego ciała już martwa, a może wciąż jeszcze trochę żywa na straży pytania w nieważkości trwa.

Ale to nie jest pytanie, nigdy nim nie było, mimo wszelkich pozorów ma w sobie pewność, ma w sobie stanowczość i tylko dla złośliwych racji stawiającego je pod tym pozorem zostało ukryte. Wciąga w swą pułapkę niezawodnie odpowiadających i gramatycznych nazistów. Nikt jak węża w trawie go nie zauważa.