sobota, 31 maja 2014

Robotyczny dinozarł z wystającymi zębami

Zły zgryz to dla niego prawdziwe nieszczęście, wszystkie dinozarły go wytykają i wszystkie by go wytykały, gdyby żyły, to wprawia go w płacz. Czy spotka kogoś, kto wyjaśni mu, że nie to jest ważne i że aparaty nazębne wyglądają uroczo, lecz on wygląda jeszcze uroczniej bez aparatu na swej nierównej szczęce, w zawody mógłby iść z jeziornymi driadami zwodząc na manowce rycerskich leśnych przechodniów. Czy ktoś powie mu, jak piękną ma wadę zgryzu.

Może pojawi się Doktor i oswoi sobie samotnego dinozarła ze skrzywionym zgryzem. Może zostaną przyjaciółmi. A potem Doktor będzie musiał odejść lecz jeszcze wróci i pokaże dinozarłowi gwiazdy, jak pokazał wcześniej im wszystkim. Pokazany kosmos zostaje w środku zawinięty wielowymiarowo tuż pod sercem, serce pulsuje w jego rytm.

Słyszycie. Czy to nie TARDIS ląduje. Dinozarł rozgląda się z zaciekawieniem, może to coś, co będzie mógł zjeść. Może to ptak. Może to pterodon śmieje się w locie. A może to to coś niebieskiego i ten kosmita z bananem na twarzy, w którym biorą udział nawet jego uszy wsącza w zgryzionego swym niepoprawnym zgryzem dinozarła radość. 

1 komentarz:

  1. Bo banan na twarzy Doktora niesie radość, tak jak zwykły banan niesie potas :D

    OdpowiedzUsuń