niedziela, 26 stycznia 2014

Okna bez klamek, czyli: nie musisz być szalony, żeby tu studiować...

Jelita w czołgu – jelita czołgu
Koty na jeden chaps połykane przez węże
...ale to pomaga
Czyli post eklektyczny


O czym świadczą okna bez klamek. O czym świadczą okna bez klamek? O czym, o czym... Okna. Bez klamek. Klamek. Okna... Bez.

O czymś na pewno. Jak czołg z wnętrznościami, jelita w sobie mający i wszelkie inne bebechy, co okienne w oknach bywają, lecz czołg jeszcze większy dom dla wariatów, nawet okien nie ma, tylko tę lufę i przód i tył, i klapę do wrzucania weń wariatów, więcej nic. Potem zostają mu wnętrzności tylko, może zaplącze się w nie jakiś kot. Lecz po co nie odgadnie nikt. Edukacyjnie.

Bo koty... przychodzą ze snów, no weź pomiziaj za uszkiem i w ogóle, być może cię nawet nie ugryzie, a potem znienacka wyskoczy z ogródka wunsz i ciągłym ruchem połknie kota w całości, a w jego środkach tego nie będzie widać, twoich stóp nie chapnie. Potem znów kot i znów kot wężojad... to znaczy wąż kotojad połykający swe posiłki na jeden raz, on by miał niezłą kryjówkę w czołgowych jelitach, zmartwiałych, a może nawet odnalazłby się jak wykładowca jakiś z poważaniem na uczelni bez klamek w oknach.

Profesor zwyczajny stosowania anatomii węży i kotów, na katedrze czołgów rozbebeszonych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz