poniedziałek, 18 listopada 2013

Biblioteka matka

Przysposabia jak własne dziecko, przyhołubia do swego serca, a serce to wielkie, jak matka otwiera swe podwoje, dzieli się zgromadzoną w sobie wiedzą, swoimi opowieściami. Jak matka budzi szacunek i miłość i przywiązanie. To ona wychowuje, nadaje prawa i obowiązki, z niej mądrze korzystając zmienia się to, jakim się jest człowiekiem. Zaprowadzonym po raz pierwszy w wieku kilku lat, jeszcze niepewnym, niewiedzącym, co to jest, gdzie sięgnąć, bez przewodników, samemu szukając swojej drogi, powoli tę drogę wytyczając – kolejnymi lekturami, to miłość na całe życie. A ona pochłania, połyka już cię nie wypuści, o nie, jak lewiatan zachłyśnięta swym połowem, swym kolejnym dzieckiem, ukazanym światu, światu jej mądrość roznoszącym, nawet jeśli tylko dla siebie, tylko dla najbliższych ją zachowuje, jeśli przed innymi ukrywa to i tak – wiedza się roznosi. Biblioteka kocha swoje dzieci. Biblioteka rozumie, biblioteka szanuje ich człowieczeństwo, wyobraźnię, bezradność i słabość. Ich strach. Biblioteka uczy swoje dzieci siły.

Przysposabia czasem nawet oficjalnie

Więc jak matka jest, tak jak matka powinna być, choć nie wszystkie są, zbyt wiele niedoskonałości w nich, zbyt trudno czasem kochać – czasem kochać się ich, tych prawdziwych nie da, ona tym bardziej wtedy, jak rodzicielka zastępcza – nauczy miłości zwłaszcza ta pierwsza, nie-wielka, nie ograniczona wpłatami, opłatami, terminami, gdzie trochę niepewność, czy wolno zapuszczać się w bardziej ukryte regały i szukać na półkach pokrytych pajęczynami, ale można i z czasem zaczynasz zapuszczać się i tam. Ma swoje schowki, dostępne tylko dla bibliotekarek – pośredniczek, pomiędzy tobą i nią. Pośredniczą, nawet jeśli nie zrozumieją, co czujecie do siebie ona i ty. Pośredniczą zwykle w tych najmniej istotnych częściach, tych narzuconych z zewnątrz, nie od ciebie, nie od niej wychodzących. Tych, które zbyt nie do opisania, tych których trzeba nauczyć się samemu. Lub przez innych, ale tak naprawdę też samemu nauczywszy się, z pośredniczeniem tylko minimalnym, z tą jedną osobą, która zapisze do, w samonauczeniu – tak docenia się najgłębiej tę więź, tej więzi nie odbierze nikt, niezależnie od podejmowanych prób.

Pojawią się z czasem inne, szkolne, miejskie, powiatowe, uczelniane i zostanie ta pierwsza, jednak już wiesz, że w końcu ona odejdzie, ty odejdziesz. Zbyt daleko geograficznie będziesz, by do niej wrócić. Ale to nie boli, kiedy wiesz: wszystkie biblioteki są jedną i tą samą. Wszystkie książki wszędzie wiedzą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz