piątek, 4 października 2013

Studenci widmo

Studiują, choć nie ma ich w systemie, być może nigdy nie było i nigdy nie będzie, migoczą gdzieś na obrzeżach postrzegania, bez oficjalnych dokumentów, a jednak czasami całkiem dobrze widoczni i trudni do odróżnienia od zwykłych, bo przecież nie powiesz potencjalnie widmu w twarz pokaż legitymację, pokaż indeks i on ci nie powie nie mam, ja tu wcale nie studiuję, to znaczy tak, ale tylko na niby, tylko nieoficjalnie, tylko poza systemem – co najwyżej roześmieje się na taką bezczelność i dalej będzie udawał pełnoprawnego. A potem zaniknie i nawet tego nie zauważysz, że był a teraz go nie ma. Każde widmo tak ma, a student tym bardziej. Nie pytaj co się z nim stało, wierz że został usystemowany (być może to nawet prawda).

Nasz wewnętrzny wiking głęboko ukryty, czasem tylko daje znać, że tam w środku jest, że by sobie poberserkował, albo coś, no wiesz Gin takie niewinne rozrywki i my się zgadzamy, że niewinne, ale nie, nie na zewnątrz, bo jednak większość nie uznałaby ich niewinności, a większość w demokracji czyli trochę więcej niż jedna czwarta ma głos*. Ten nasz wiking wewnętrzny nie godzi się na bycie studentem tylko potencjalnie, bez oficjalności, bez znaków szczególnych, jak numer**, jak indeks, jak legitymacja, one prawie jak topór bojowy, jak hełm i drakkar.

Z dezorganizacji w nazwie może zrobić tylko absurd. Dla niego to jak układanie kwietnych kompozycji, gdy ma ochotę wyrywać serca gołymi rękami. Dla nas to temat na absurd, więc dobrze, że to my mamy większość głosów w naszym mózgu. Zresztą żyraf i słoniopodobne, niewidzialny podłóżkowy potwór, Arsis, M. i Jeleń też się z nami zgadzają. To nawet więcej niż minimalna większościowa jedna czwarta.


* To wyższe matematyki, z tym się nie trzeba kłócić.
** Wszyscy nadal jesteśmy numerami, serią numerów z przypisaną oficjalną nazwą i funkcjami od tych numerów zależnymi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz