sobota, 26 października 2013

Milion zdjęć niczego

To znaczy: A ty jak dobrze znasz wnętrze swojej kieszeni?

My nasze znamy cudownie wręcz. Jest tam ciemno. Wiemy dzięki naszej komórce, która odmawia nierobienia zdjęć naszych lewych, kiedy już się w nich znajdzie. Mówi, że zwyczajnie nie może się powstrzymać, tak przytulnie i ładnie tam jest. Nasza komórka najwyraźniej lubi ciemność i wizerunki niczego. Oraz nicości. Oraz braku czegokolwiek. Rzeczy, które tam są, ale których nie widać, bo jest ciemno. I tak dalej. I tym podobne. Et cetera.

Tym oto małym przyciskiem, z komórką doczepioną doń powstają zdjęcia ciemności


Mówimy, że znamy kogoś jak własną kieszeń. Ci, których rzeczywiście znamy nie są tak ciemni* nawet, jeśli mają w sobie ciemność. Tymczasem kieszenie fascynują niektóre przedmioty nieożywione zajmując im pamięć, zajmując im mózg, zajmując im czas. Musimy wszystkie te zdjęcia wewnętrzne, pokazujące nic usuwać, żeby ona nam się nie zapchała doszczętnie. Jej to nie cieszy, ona chce się zapchać, ona robi wszystko żeby, ona by chciała taką utopię, ale wtedy umrze i to już nie będzie utopijne, to będzie o umieraniu i może nawet zrobi nam się przykro.

Tymczasem. Dobrze przynajmniej, że się nie obraża o to usuwanie.


* I, wedle słów naszej komórki, przytulni. Nie wiemy, nie próbowaliśmy wchodzić w naszych znajomych i przyjaciół, ani nawet w nasze własne kieszenie**.
** W nienasze też nie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz