czwartek, 12 września 2013

Podzielić się na jeden*

Zwykłe dzielenie się na dwa, albo więcej – najpopularniejsze, ale i dość łatwe, jeśli jest się fandomem, antyfandomem, muzyką, książką, Voldemortem. No, może Voldemortem, akurat nie tak łatwe, wymaga trochę zachodu, ładnych przedmiotów i krwawych ofiar. Oraz jednego Wybrańca. Ale i tak jest niczym przy dzieleniu się na jeden.

Zdawać by się mogło oksymoronicznie niemożliwe, a jednak... To tylko pozory. My na przykład. Od dawna jesteśmy podzieleni na dwoje. A nawet na czworo. A jeszcze dochodzą aberracje podzielne jak żyraf, jak niewidzialny potwór pod naszym łóżkiem**, nie do końca oddzielone, nie w pełni będące nami, nie do końca współzidentyfikowane jak ja i Pan Tygrysek jesteśmy. Trudna część zaczyna się w momencie, w którym mimo podziału wszyscy jesteśmy mną w jednej osobie, w jednej postaci, w jednej imaginacji. Tylko, że właściwie ona wcale nie jest trudna. Ona przychodzi naturalnie, sama z siebie już w momencie podziału.

Jestem tylko ja i jesteśmy wszyscy my. To dobry podział i każde z nas może mieć odmienne zdanie co daje nam dziwność i dziwność. I jeszcze trochę dziwności. Którą lubimy. Bo jest dziwna. W każdym razie – dobrze jest mieć więcej niż jedno zdanie na wszystkie możliwe tematy. To tworzy złożoność, a złożoność jest dużo lepsza niż nie złożoność, i może być też w ten najlepszy sposób całkiem prosta, jakkolwiek prostota sama w sobie bez złożoności też jest dobra, ale nie zawsze... Dobrze, skończmy w tym momencie, nie o tym jest ten post.

A czy inne można podzielić na jeden? Być może. Jeszcze nie zbadaliśmy, więc kto wie jakie (nie)prawdopodobieństwa się tam kryją. Wiemy tylko o miłości, że podobno też tak ma jak my z sobą. [Myślą] I przyjaźń, przyjaźń też się pod tę zasadę podciąga. Dla innych konieczne są badania.


* Post dzięki zwierzowi, którego słowa wprowadziły nam myśli na inne tory niż zamierzały. Na te właściwe też wprowadziły, ale przy okazji dały asumpt do napisania postu.
** Jesteśmy przekonani, że to potwór wiwernokształtny przyczepiony pazurami do desek naszego łóżka od spodu. Ale trudno powiedzieć na pewno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz