środa, 14 sierpnia 2013

Oczy-korzenie

Oko-korzeń podłączone do ołówka. Oko będące okiem edytora, dodatkowym dla pary standardowej. Wprowadzone w życie przez Betty Nobs.


Oczy to korzenie, korzeniami wrastające w mózg, po nich przekazują świat, świata aspekty niedostępne inaczej jak tylko w cząstkowości w inności nieocznej zmysłów bez korzeni i zmysłu z korzeniem. Ale korzenie oczne, one odmienne, one niepodłączone po prostu pod mózg, one weń wwiercone, na wskroś do tyłu, tam następuje odwrócenie na właściwą stronę, żeby nie patrzeć do góry nogami, żeby świat stał tak jak stoi, jak jest widzianym.

Korzenie: więc oczy są jak drzewa, jak wyrośle roślinne białkowe, z tęczówkami, źrenicami. Korzeniami pobierają energię do życia i ze światła jak słoneczne baterie pobierają też, czemu nie eksplodują - chyba przez to przeprowadzanie obrazów w tył, gdy moc z mózgu idzie ku nim, one tam w korę, tam wstecz posyłają z obrazem energii nadmiar, przesyłają obrazo-myśli, to amortyzuje. Gdy za dużo energii ze światła w nie wejdzie wtedy tracą swoją moc, ślepną by nie implodować, nie wytworzyć czarnych dziur, które pochłoną swojego nosiciela i wszystko inne, co ziarnkogroszna z oczu powstała czarna dziura pochłonąć zdoła, choćby i cały świat. Nie robiąc czarnych dziur ślepną w samoobronie.

Takie oczy-korzenie to moc. By widzieć, by pisać, by czytać by móc wprowadzać absurd ze swojego mózgu w mózgi nieswoje, dlatego wykorzystujemy je, dlatego wymagają szacunku i uwielbienia, oddawana hołdów wszelakich. All hail to eyes!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz