środa, 28 sierpnia 2013

Znikające rzeki

Jak znikająca Wisła mogą znikać kawałkami, albo mogą nawet znikać w całości (nie jak znikająca Wisła), także pozanaturalnie. Naturalnie znikają gdy dzieje się to o czym uczą na lekcjach geografii, ale tam nie uczą o znikaniu spontanicznym, nie mówią, że taka rzeka może zniknąć z dnia na dzień i, że to coś więcej niż tylko pomyłka w kartografii, że to zniknięcie prawdziwe. Podejrzewamy, że to spisek geografów mający na celu ukryć fakt spontanicznego znikania rzek i ich kawałków. Dowodów jednak na razie brak.

Zastanawiające co robią takie rzeki i ich kawałki podczas swej nieobecności. Czy wybierają się na spacery uliczkami miast, uliczkami parków, międzyleśnymi ścieżkami, wspinają na szczyty gór? Może przybywają na tajemne konwenty rzek i kawałków rzek, gdzie dyskutują plany i strategie na przyszłość, którędy płynąć, a którędy nie, które miejsca zatopić po obfitych deszczach, ile wody oddać niebu w upalne dni, dyskutują o tym i podobnych kwestiach? A może chodzą na nocne wypady do bibliotek, poczytać w spokoju, bez mówiących im, żeby nie, że im nie wolno, bo zamoczą strony, gdy to nieprawda, nie zamoczą potrafią czytać w suchości, nie zamaczając, a czytać lubią strasznie. Może zapadają się pod ziemię, na minutę, na dwie, na ułamki sekund, na godziny, ze wstydu, albo tak dla żartu, dla sprawdzenia, czy ktoś w ogóle zauważy. Zwykle nikt nie zauważa, a nawet jeśli to bierze za błąd jak z tą Wisłą, która znikła kawałkiem i potem mówiono, że tylko z map.

Więc nie wiadomo co robią, gdy ich nie ma, poza jedną czynnością, poza zmienianiem ulicom i placom i skwerom i etc. nazw. Nie robią tego zawsze, nie robią tego często, nie zdradzają tej działalności motywów, ale robią to z całą pewnością. Być może to ich plan na to by przejąć... a nie, rzeki już dawno przejęły władzę nad światem. Cóż, najwyraźniej nie nam dociekać działań naszych panów i władców. Lepiej nie kopać zbyt głęboko. Gotowi przyjść i zmienić naszej ulicy nazwę. Albo zrobić coś nawet gorszego. Tak więc nie wnikajmy w fakty, aby nie zostać fałszerzami kartografii, jak ci biedni geografowie.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Odpadnięty Enter. Fotorelacja

Odpadł nam drugi Enter w klawiaturze, ten którego nikt nigdy nie używa. Chyba, że jednak używa, ale nie my. Odpadł nie wiedzieć dlaczemu. Oto fotorelacja z jego odpadnięcia, ponieważ jest to wydarzenie absolutnie niedoniosłe i zupełnie nic nieznaczące poza tym, że mamy od jakiegoś czasu wybrakowaną klawiaturę, co w absolutnie niczym nam nie przeszkadza.



Rekonstrukcja Entera przed odpadnięciem, gdyż ponieważ nie mamy zdjęcia z nieodpadniętym jeszcze, albo mamy ale za długo by szukać.




Enter od góry, Enter od dołu.




Puska po Enterze. To znaczy niepustka, tylko to co jest pod nim i co wciąż działa, tak jakby Enter cały czas tam był.



Prawie odpadnięty/nieodpadnięty* Enter.



I jeszcze więcej Entera z nóżkami. Nie może na nich iść. Pewnie by chciał i dlatego się urwał.


* Odpowiednie skreślić. Czy jakoś tak.

piątek, 16 sierpnia 2013

PT in ST


Tygrysek w Już Nie ST*. Czyli prawie jak Pan Tygrysek w Już Nie ST.

* Albo w TARDIS. Wygląda tak samo, w środku inaczej.

środa, 14 sierpnia 2013

Oczy-korzenie

Oko-korzeń podłączone do ołówka. Oko będące okiem edytora, dodatkowym dla pary standardowej. Wprowadzone w życie przez Betty Nobs.


Oczy to korzenie, korzeniami wrastające w mózg, po nich przekazują świat, świata aspekty niedostępne inaczej jak tylko w cząstkowości w inności nieocznej zmysłów bez korzeni i zmysłu z korzeniem. Ale korzenie oczne, one odmienne, one niepodłączone po prostu pod mózg, one weń wwiercone, na wskroś do tyłu, tam następuje odwrócenie na właściwą stronę, żeby nie patrzeć do góry nogami, żeby świat stał tak jak stoi, jak jest widzianym.

Korzenie: więc oczy są jak drzewa, jak wyrośle roślinne białkowe, z tęczówkami, źrenicami. Korzeniami pobierają energię do życia i ze światła jak słoneczne baterie pobierają też, czemu nie eksplodują - chyba przez to przeprowadzanie obrazów w tył, gdy moc z mózgu idzie ku nim, one tam w korę, tam wstecz posyłają z obrazem energii nadmiar, przesyłają obrazo-myśli, to amortyzuje. Gdy za dużo energii ze światła w nie wejdzie wtedy tracą swoją moc, ślepną by nie implodować, nie wytworzyć czarnych dziur, które pochłoną swojego nosiciela i wszystko inne, co ziarnkogroszna z oczu powstała czarna dziura pochłonąć zdoła, choćby i cały świat. Nie robiąc czarnych dziur ślepną w samoobronie.

Takie oczy-korzenie to moc. By widzieć, by pisać, by czytać by móc wprowadzać absurd ze swojego mózgu w mózgi nieswoje, dlatego wykorzystujemy je, dlatego wymagają szacunku i uwielbienia, oddawana hołdów wszelakich. All hail to eyes!

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Newsy, newsy, newsy

Tak, tak, nie przywidziało się wam. To jest post informacyjny. Bo się dzieje, bo zmiany i bo tak.

Więc zmiany: dodaliśmy w międzyczasach kilka podstron do absurdlanika. Linki bezpośrednie wrzuciliśmy w stopkę bloga, macie je też tutaj:
1. Opowieść, którą pisaliśmy na facebooku, czyli Bardzo dziwny król
2. Gazetka okołoabsurdalna stworzona z ludźmi, czyli Kill The Fez!
3. Żyraf w całości, czyli psychodeliczny żyraf płci żeńskiej

Więc mikroblogi:
1. Ćwierkacz, o którym już wspominaliśmy, gdzieś przy okazji
2. Tumblr, który założyliśmy przedwczoraj z winy Álfey

Wszędzie tam żyje nasz mózg i dziwność i mnóstwo absurdu. Ahoj!

piątek, 9 sierpnia 2013

Śpiewające pająki

W czytaniu mózg robi dziwne rzeczy, porusza się szybciej niż my. Czasem. Z ptaków, które śpiewają i pajęczyn, które wiszą rodzi śpiewające pająki - twór osobliwy. Czy pająk ma czym śpiewać, czy ma krtań, i język i coś więcej z jamy ustnej, ustno-nosowej? Większości nie, tylko to, co potrzebne mu do wysysania i osiem ócz.

A jednak potrafi śpiewać, tak podpowiada nam w rozpędzeniu mózg, gdy wpadnie w melodykę zdań, gdy pochłoną go słowa, gdy stanie się częścią ich i przekształci jedno nieopatrznie... pająki śpiewały. I to jest prawda, przez moment zanim tam dobiegniemy, zanim zapytamy "Co?" zmarszczywszy w zdziwieniu sobą brew, przez ten moment tak właśnie jest, i potem, kiedy już sprawdzimy mózgiem, że to jednak ptaki, śpiewające pająki zostają, one też tam teraz są, są w naszej pamięci, śpiewają, nieistotne co, nieistotnie, że to fizycznie niemożliwe, one są i zostaną już na zawsze, będą śpiewać nam do uszu swoje pajęcze kołysanki.

niedziela, 4 sierpnia 2013

Mózg

Dziwna maszynka do przegrzewania się i wymyślania dziwnych rzeczy, oraz rzeczy genialnych, rzeczy głupich, rzeczy, które zdają się genialne, ale są głupie, oraz zapewne rzeczy przeciętnych, ale kto by się tymi przejmował. Maszynka, którą po wyhodowaniu nie tak łatwo roztopić trudną lekturą, ale łatwo czymś, co dziwni ludzie uważają za trochę wstydliwą przyjemność, nasz mózg na to krzyczy "Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!" i zaczyna się topić, on tego nie lubi. Można go zmęczyć, tak żeby było mu dobrze zmęczenia mimo, nie posiada protokołu "zakwasy", ale posiada protokół "ból" niestety, szczęśliwie nie z przepracowania, z przepracowania to tylko pozytywne wyprucie.

Uwielbiamy nasze. Uwielbiamy się nimi dzielić na ćwierkaczu i innych, pomaga krzyżykotag odpowiedni, wtedy większa radość z dzielenia, choć to nie to famo co operacja na otwartym mózgu, przeszczep wielonarządowy... to znaczy wielomózgowy (my mamy 4, więc czemu mielibyście... a nie, my mamy 4 i jesteśmy wyjątkowi, nie chcemy samych wyjątkowych, mwhahahahahahahahaha!!!!). Uwielbiamy nasz mózg.