czwartek, 18 lipca 2013

Las w pudełku zapałek

Znajdujemy takie dziwne, tajemnicze z lasem nadrukowanym, to musi coś znaczyć.



Myślimy, czy może nie las został przerobiony na zapałki, to nawet logiczne, ale i smutne - las ścięty, pocięty, osiarkowany, zostanie bezrefleksyjnie przez człowiekowate spalony. Więc nie. To nie tak. To nie absurd, który kazał umieścić zapałkoproduktorom inny niż zwykle się spotyka obrazek na nich.

Są też zapałki z morzem, zapałki z zachodzącym słońcem w zestawie*, ale tylko te z lasem wywołują wrażenie zaintrygowania. Dlaczego.

Podążamy za intuicją pierwotną. W nich zamknięty jest las. Szumiący, pełen życia, zielony, rozsłoneczniony las. Pomiędzy zapałkami, w dodatkowych wymiarach specjalnie dla niego w to pudełko wbudowanych, tajemniczymi technologiami, żeby mógł żyć. Nie zminiaturyzowany, w środku jest wystarczająco dużo miejsca na naturalny rozmiar, nieskończoności pomiędzy wymiernymi kawałkami drewna nieznanego pochodzenia, nie z lasów, to pudełko jest lasochronne, więc nieskończoności pomiędzy nimi pomieściłyby więcej niż jeden, ale jeden wystarczy, jeden potrzebuje miejsca, by rosnąć w nieskończoność, nieskończenie wiele miejsca, które przetrwa.

Zapałki spłoną i zniknie pudełko, wyrzucone, rozłoży się, ale las zostanie, wciąż pełen życia, przy dobrych wiatrach może nawet wyrośnie na resztkach swego ukrycia. Przy niedobrych będzie bezpieczny, kiedyś inni kosmici niż my go odnajdą zachwycą się, pozwolą rosnąć, pozwolą mu być. Mądrzy ludzie robią takie zapałki.


* One zrobione z morza, zrobione ze słońca, tak one takie są, palą się nadzwyczaj dobrze, zwłaszcza te ze słonej wody.

3 komentarze:

  1. A co z kotami? Myślicie, że one się dobrze palą? W Częstochowie dorobiły się swojego muzeum (http://www.zapalki.pl/
    ), ale może dlatego, bo to czarne koty i im nikt w drogę wejść nie chce... w sumie nie wiem. PT może by wiedział, bo to kotowaty...

    PS Co takie z kotem mogą zawierać, bo chyba nie las... pchły?

    PS2 Pragnem poinformować, że komentarz ten został dodany półtorej roku później , ale przyleciała TARDIS i go przeniosła o trochę wstecz...

    :=)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiemy, nie spotkaliśmy z kotami. Spotykaliśmy neutralne (tylko nazwa firmy i takie) i z samochodami/jachtami, półnagimi kobietami. Ale ogólnie zwykle paliły się dobrze (choć ostatnio te zwykłe dla nas łamliwe zaczęli robić), więc takie z kotami też powinny.
      I te z kotami zawierają zapałki (patrz przypis odnośnie tych z morzem i słońcem).
      Pozdrówcie Doktora od nas jak będziecie pożyczać TARDIS jeszcze kiedyś :P
      Gin&PT

      Usuń
  2. Pf tam pozdrówcie, Betty, jak będziesz pożyczać, to pożycz mi też na chwilę, ładnie proszę :D
    Jeszcze o dziwnych zapałkach: ja mam pudełko zapałek tak małych, że są wpisane do Księgi Rekordów Guinessa, a zakupiłam je w Muzeum Czekolady i mają wzór czekoladkowy z boku. Taki szpan.

    Sam post uroczy, takiego nurkowania w wyobraźni oczekuję po tym blogu :)

    OdpowiedzUsuń