poniedziałek, 29 lipca 2013

Niebieskie morskie ślimaki, czyli cykl, którego nie będzie

Cykl miał się nazywać "Poleć blog, na którym nic się nie dzieje". Pierwszy post miał być o ślimakach i Trampaczach Betty oraz kamuflującym kolorze niebieskim, być może napędzie NTP i tego typu rzeczach. Ale zosia odradziła. Więc cyklu nie będzie.

Szkoda. Ślimaki bywają cool, zwłaszcza niebieskie, zwariowane z trampkami i do tego w wykonaniu Betty. Ale skoro nie, to nie.

środa, 24 lipca 2013

Nic, dżdżownice i wtule

Nic to bardzo piękne... niecoś. W codziennie się mówi, że nic się nie dzieje, że nic nie słychać, że nic, że ono działa, w jakiś sposób jest, wypełnia nasze życia. Ale to nie prawdziwe nic, to tylko to, jak nic ludzie racjonalizują. Prawdziwe nic nie istnieje i żadne zdanie, żadna myśl o jego istnieniu/działaniu nawet próbująca wyjść poza te słowa nie będzie blisko tego czym nic... tego co nic, znaczy. Nieujmowalność w słowa bywa piękna. Potężna. Przerażająca.

Dżdżownice są czymś. Stworzeniem wtulolubnym, tak rozmawiają, przekazują plotki, gdzie jest dobre jedzenie, gdzie nie utną głowy szpadlem na wpół, one poklepią cię takim wtulem metaforycznie po ramieniu i odpełzną wtulać-rozmawiać z innymi z glistowatych. Od nich stworzenia jak ludzie nauczyły się znaczenia wtuli, nauczyły się czuć je instynktownie i dzielić i prosić o, kiedy trzeba, ale nie wszystkie, nie wszystkie mają odwagę poprosić i dać wtul, nie tak jak dżdżownice, które wtulają zawsze, gdy mogą i zawsze gdy trzeba.

Bo dżdżownice są we wtulach lepsze od ludzi.


P.S. Oglądajcie Broadchurch.
P.S.2 A tak poza tym założyliśmy Dziennik dziwności i wciąż jeszcze go prowadzimy.

czwartek, 18 lipca 2013

Las w pudełku zapałek

Znajdujemy takie dziwne, tajemnicze z lasem nadrukowanym, to musi coś znaczyć.



Myślimy, czy może nie las został przerobiony na zapałki, to nawet logiczne, ale i smutne - las ścięty, pocięty, osiarkowany, zostanie bezrefleksyjnie przez człowiekowate spalony. Więc nie. To nie tak. To nie absurd, który kazał umieścić zapałkoproduktorom inny niż zwykle się spotyka obrazek na nich.

Są też zapałki z morzem, zapałki z zachodzącym słońcem w zestawie*, ale tylko te z lasem wywołują wrażenie zaintrygowania. Dlaczego.

Podążamy za intuicją pierwotną. W nich zamknięty jest las. Szumiący, pełen życia, zielony, rozsłoneczniony las. Pomiędzy zapałkami, w dodatkowych wymiarach specjalnie dla niego w to pudełko wbudowanych, tajemniczymi technologiami, żeby mógł żyć. Nie zminiaturyzowany, w środku jest wystarczająco dużo miejsca na naturalny rozmiar, nieskończoności pomiędzy wymiernymi kawałkami drewna nieznanego pochodzenia, nie z lasów, to pudełko jest lasochronne, więc nieskończoności pomiędzy nimi pomieściłyby więcej niż jeden, ale jeden wystarczy, jeden potrzebuje miejsca, by rosnąć w nieskończoność, nieskończenie wiele miejsca, które przetrwa.

Zapałki spłoną i zniknie pudełko, wyrzucone, rozłoży się, ale las zostanie, wciąż pełen życia, przy dobrych wiatrach może nawet wyrośnie na resztkach swego ukrycia. Przy niedobrych będzie bezpieczny, kiedyś inni kosmici niż my go odnajdą zachwycą się, pozwolą rosnąć, pozwolą mu być. Mądrzy ludzie robią takie zapałki.


* One zrobione z morza, zrobione ze słońca, tak one takie są, palą się nadzwyczaj dobrze, zwłaszcza te ze słonej wody.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Kubek w blenderze

Wrzucanie Kubka do Blendera - ekstremalny sport domowy, odpowiedni na nudę.
Wrzucanie Myszy do Blendera i Patrzenie Jak Robi Się z Niej Krwawa Miazga - ekstremalny sport domowy, odpowiedni na nudę, dla osób lubiących patrzeć jak myszy zmieniają się w krwawą miazgę.
To nam każe się zastanawiać na zdrowiem psychicznym Arsis. A nie, przecież my wiemy, że Arsis jest szalona. Współdzieli z nami mózg. Mwhahahahahahaha!!!!!

czwartek, 11 lipca 2013

Rajskie ptaki z Czarnobyla

Bo Czarnobyl to jest taki ukryty Raj. Dlatego tam był wybuch i powiedzieli, że to radioaktywny, ale nie był - to był eksperyment, oni tam robili Raj i dlatego takie ptaki im wyszły jak tu analizują i inne jeszcze nieopisane, być może nie będą nigdy, w końcu to teren zamknięty, nie wolno wchodzić nie wolno badać, jakie zmiany przeszły jak wyszedł eksperyment z Rajem, on ma tylko trwać, później zmienią tak nas wszystkich.

wtorek, 2 lipca 2013

Łapki czyli ręce*

Dobrze mieć takie dwie. Albo więcej. Dwie minimum, choć jedną też da się operować. Chyba, że jest się stworzeniem na nibynóżki wtedy ręce niepotrzebne podobno. Jakby zapytać takiego nibynóżka czy mu nie żal, czy by nie chciał łapek to by wyszło szydło, powiedziałby nibynóżek, że by chciał, ale natura mu nie dała i, że to niesprawiedliwe i wtedy trzeba by mu dać rękę, żeby się nie rozkleił, żeby nie popełniał samobójstwa (uśmiechnie się radośnie i odhasa ze swoją łapką w siną tudzież w innym kolorze dal), trzeba by udać, że się nie wie jak i odejść czym prędzej uwierzyć, że nibynóżek naprawdę nie potrzebuje innych kończyn niż ma.

Większość zwierząt ma nogi i łapy i łapki też, ale nie te, które są rękami, mają te inne, które nie. Tylko zwierzę-człowiek takie podwójne ma i to może wywoływać samotność egzystencjalną, egzystencjalne przerażenie, że ten jeden gatunek i inne nie, dlatego taki pociąg do szukania kosmitów, bo kosmici realniejsi niż aniołowie, kosmici być może naprawdę gdzieś tam są. Tak myślą, nie wiedząc, że obcy są, zwłaszcza jeden ten w niebieskiej budce, łapek ma tyle, co my i więcej serc. Myślą, że przyjadą i już nie będzie wywołanej rękami samotności, albo przynajmniej zniszczą powód, czyli nas, ale może jednak nie, może oni też czują się samotni z powodu swoich rąk. Nadzieja zakończonych rękami na słuszną wygląda.

Ten, który naprawdę jest, który ma ręce-łapki niemechaniczne i nimi poprawia swą muszkę, nimi chwyta dobre źródło potasu, nimi podaje ci klucz do swojej budki i otwiera trzymanym w nich śrubokrętem niedrewniane drzwi, on zna też tajemnicę łapek-rąk: na łapkach-rękach nie da się biec. Ale mimo wszystko one też są ważne.


* Post z pomysłu Álfey. My tu tylko rozwijamy.