czwartek, 30 maja 2013

Ciopągi tudzież wly

Ciopągami można dojechać w różne takie, a wly lubią się wygrzewać na torowiskach, gdy ciopągi ich nie zauważają, bo mają tylko sztuczne narządy oczne (ludzkiego pochodzenia), a sztuczne lubią szwankować i nie dostrzegają wlów, mówią że tam nic nie ma.

Więc gdy ciopągi jadą ze swoimi zawartościami wewnętrznymi, zapakowanymi sztucznie ludźmi, przejeżdżają wszelkie wly, którym zachciało się akurat powylegiwać i specjalnie dotarły ze swoich sawann, czy ooz* w długich podróżach**, żeby tylko powłazić na polskie torowiska i tam leżeć i potem wrócić na noc do domów, ale nie, bo nie ma wyjątków, ciopągi są bezlitosne, przejeżdżają zawsze, zostają mokre krwawe plamy i „Co to było?” ludzi, którym wydaje się, że ciopągami sterują, a nawet nie potrafią zobaczyć takiego wla.

Może zresztą to standardowa procedura wliego samobójstwa, one wiedzą, śledzą rozkłady i specjalnie się tam kładą, gdzie ciopągów nie ma być i ciopągi z żelazną logiką tam właśnie są. Albo i nie.

Jednak jest pewne: dobrze być wlem z poduszką na torowisku się wylegującym.

[tu miał być obrazek, ale nie będzie obrazka. nie umiemy tak skomplikowanych robić]


* Czyt. uuz.
** Czasem nawet docierają ciopągami, choć trudno o dobre połączenia bezpośrednie z Afryki mimo wlich strajków i słanych petycji.

sobota, 25 maja 2013

Co cię nie zabije... to cię nie zabije

czyli skrzyżowanie świdra z wydrą:













czyli czytanie analizatorni to dobra rzecz.

środa, 22 maja 2013

Awaria kawy

Dziś wpis poświęcony graficznym. Fajnie się takie rysuje nie przejmując tym, że się nie umie wcale.



Jak przekonuje nas w tym roku akademickim nasza uczelnia kawa może mieć awarię. I my jej wierzymy, my niesiemy dalej ten kaganek oświaty: kawa może mieć awarię. A już zwłaszcza ta ziarnista. Czym jest wywołana i jak się ją leczy i czemu to tak długo trwa to tajemnica przez kawowe ziarna od pokoleń strzeżona, przekazywana już po zziarnieniu, możliwe, że umykająca jak neutrina w procesie podwójnego rozpadu, podczas przemiany w mieloną. To by tłumaczyło, dlaczego mielonej nie dopadła awaria i jak jej nie naprawić.



Opowieściotwórcz może wyglądać różnie, to dziwny stwór, który nie wiadomo czym się zajmuje, nie wierzcie, że tworzy opowieści, to nie on, to ludzie i ludzie, a być może nawet jeden ludź, je tak, a nie inaczej nazwali. Opowieściotwórcze są wszystkim i mają w przodkach jaszczurki, być może dinozarły, albo smoki.

Oraz specjalnie dla Adeenah Clara-patyczak, dla niepoznaki narysowana w towarzystwie Doktora-patyczaka.



Gin&PT

wtorek, 21 maja 2013

Skompresowane do jednego dnia, trzydziestodniowe wyzwanie książkowe (czyli bójcie się, to się rozprzestrzenia)

Wszystko przez pondera! Wszystko przez pondera! On robił kolejne wyzwanie u siebie - z książkami - na fejsbuku, jak zwykle nieregularnie, a nas interesowało, bo wiadomo książki, ale my zapominamy codziennie, jak jakieś witaminy brać. A potem wczoraj ponder naśladnął zwierza z filmowym i nam się udzieliło, że "o, to można tak" i dostaliśmy tę listę dla książek i teraz was nim zamęczymy ;> Bez obrazków, bo w sumie nie chce się nam szukać.


Dzień 1 - Ulubiona książka
O, tu by się znalazło sporo pozycji. W ogóle co to za pytanie pytać o jedną ulubioną książkę? Jeśli masz tylko jedną ulubioną książkę, to za mało książek przeczytałeś.
U nas to będą Lód Jacka Dukaja, Wiedźmin Andrzeja Sapkowskiego, Piekło Pocztowe i Straż Nocna Terry’ego Pratchetta, Ferdydurke Witolda Gombrowicza, pasuje tu Rzeźnia Numer Pięć Kurta Vonneguta, a gdybyśmy się głębiej zastanowili to znalazłoby się jeszcze przynajmniej kilka pozycji, ale te pięć to powiedzmy takie nasze naj, do którego możemy wracać w kółko.


Dzień 2 - Znienawidzona książka
Kategoria od kilku dobrych miesięcy łatwiutka. Będzie to dramat Kartoteka Tadeusza Różewicza, czyli idealny przykład wciskania ludziom pseudoliterackiego gówna, w którym banał na banale jedzie i banałem pogania, jako jakże intelektualnej lektury. Co prawda już na studiach, a nie w szkole, ale zasada, co do joty ta sama.

Dzień 3 - Książka, która cię rozczarowała
Chyba Żmija Andrzeja Sapkowskiego. Bo to dno i wodorosty, a to genialny autor.

Dzień 4 - Książka, która przypomina ci o domu
Nie mamy takiej. Zwyczajnie nie łączą nam się książki z miejscami, w których je czytamy. Z muzyką, której podczas czytania słuchamy, od czasu do czasu owszem, nawet bardzo mocno, ale z miejscami niespecjalnie. Zresztą, może to i dobrze.

Dzień 5 - Książka niefabularna, której czytanie sprawiło ci przyjemność
Z lektur ostatnich Historia Języka Polskiego Klemensiewicza. Rzecz zdecydowanie niefabularna, jak na podręcznik napisana w sposób niezwykle interesujący, a do tego porusza tematykę którą lubimy. Co prawda nie czytamy tego tomiszcza w całości, ale zdecydowanie jest to pozycja godna uwagi. Oczywiście o ile jesteście zafascynowani tym jak pod wpływem konkretnych zjawisk rozwijał się na przestrzeni wieków nasz język.

Dzień 6 - Książka, przy której chce ci się płakać
Ostatnie łzy pamiętamy, podczas odświeżania sobie Insygniów Śmierci (całkiem niedawno). Co prawda epilog przecukrzony, ale śmierć Freda – czytasz i wiesz, co będzie za chwilę i literalnie myślisz: „Nie, tylko nie to. Nie, proszę, nie Fred, jak ona mogła zabić Freda”, a potem jest ten moment i się totalnie rozklejasz. Też przy śmierci Lupina i Tonks (jednak przy tej drugiej lekturze uznaliśmy, że to było mocniejsze, kiedy Harry dowiedział się o ich śmierci w taki, a nie inny sposób – że pokazała się jego bezsilność) i Zgredka i gdy Ginny trzyma tę ranną dziewczynę, która płacze... Tak zdecydowanie IŚ.

Dzień 7 - Książka, którą ciężko się czyta
Narnia. Cały cykl, bo cały cykl się ciężko czyta, przez co utknęliśmy bodaj na Księciu Kaspianie i nie mamy ochoty ruszać dalej.

Dzień 8 - Mało popularna książka, która powinna być bestsellerem
Nie wiemy, nie mamy pojęcia, nie znamy się na tym, czy dana książka jest popularna, czy nie, czy tylko nam się tak zdaje. Albo po prostu nie czytamy mało popularnych książek, albo mamy to jakoś mentalnie podświadomie gdzieś.

Dzień 9 - Książka, którą przeczytałeś więcej niż raz
O.o A co to za dziwna kategoria? Przecież wszystkie dobre książki się czyta więcej niż raz (tych, które nie są wystarczająco dobre, żeby przeczytać je więcej niż raz nie trzeba nawet pamiętać).

Dzień 10 - Pierwsza powieść, której przeczytanie pamiętasz
Pamiętamy, że czytać naumieliśmy się w wieku pięciu lat, a nawet możliwe, że wcześniej. Z najwcześniejszych lektur, które potrafimy umieścić w czasie pamiętamy jakieś Martynki, z okresu zerówki, kiedy siostra zapisała nas do biblioteki. Więcej grzechów nie pamiętamy.

Dzień 11 - Książka, dzięki której zakochałeś się w czytaniu
Harry Potter i Komnata Tajemnic. Wcześniej lubiliśmy czytać, ale dopiero po naszej pierwszej części cyklu (yay, dziękować bibliotekarkom za ich odwieczne „Nie mamy teraz pierwszego tomu, ale to nic, to można czytać nie po kolei”) potterowskiego zaczęliśmy maniaczyć ten aspekt kultury, jakim są książki.

Dzień 12 - Książka tak jadąca po emocjach, że musiałeś przerwać lekturę
Urok bycia pojechanym fanatykiem angstu: nie ma książek tak jadących po emocjach, żeby przerywać ich lekturę. Jakkolwiek musimy przyznać, że Medaliony Nałkowskiej są na tyle intensywne, że nie mamy ochoty do nich wracać, więc pewnie odświeżymy je sobie dopiero za kilka dobrych lat.

Dzień 13 - Ulubiona książka z dzieciństwa
Dzieci z Bullerbyn. HP, to już z pewnych (nieczytelniczych) względów okres naszego wkraczania w dorosłość.

Dzień 14 - Książka, która powinna być lekturą szkolną
Jeśli podejść do tematu serio: żadna. Niech ludzie czytają, co chcą i po prostu mają jakiś limit książek do omówienia z polonistami.

Dzień 15 - Ulubiona książka związana z obcą kulturą
Niewiele czytamy tego typu książek, więc i wybór pozostaje niewielki. Najbardziej lubimy bodaj Gringo Wojciecha Cejrowskiego (podczas lektury niespecjalnie obchodzą nas jego poglądy polityczne, religijne, jakiekolwiek inne, których w swoich książkach nie przedstawia).

Dzień 16 - Najlepiej zekranizowana książka
Gwiezdny Pył Neila Gaimana. Lepszy od pierwowzoru.

Dzień 17 - Najgorzej zekranizowana książka
Wiedźmin? Przynajmniej jeśli chodzi o serial. Nie mogliśmy na to to patrzeć, bez odruchu wymiotnego. Co to ma niby mieć wspólnego z tym, co stworzył Sapkowski?

Dzień 18 - Książka, której nie możesz znaleźć, a uwielbiałeś ją czytać
Nie mamy takiej. Kiedyś możliwe, że były, ale jako, że ich nie znaleźliśmy, zapomnieliśmy o czym były.

Dzień 19 - Niefabularna książka, która zmieniła twoje podejście do jakiegoś tematu
? Podręcznik do fizyki? ;> Serio? Książki, które zmieniały nasze podejścia do jakichś tematów, które poszerzały nam mózg, nie mieszczą się poza kategorią fabularne. No, może ewentualnie za takie można uznać Nauki Świata Dysku. Ale to też, tylko połowicznie.

Dzień 20 - Książka, którą poleciłbyś ignorantowi/rasiście/osobie z zamkniętym umysłem
Żadnej. Staramy się omijać takie osoby szerokim łukiem, a już z pewnością nie rozmawiamy z nimi o książkach.


Dzień 21 - Książkowe guilty pleasure
W sumie to niczego takiego nie pamiętamy. Nawet jak nam się zdarzy przeczytać, coś średniego to jakoś nie rozpatrujemy tego w kategorii guilty pleasure, nie odczuwamy tak. Ewentualnie moglibyśmy podciągnąć tu przeczytanie paru hamerykańskich romansideł w okresie gimnazjum. Taka faza. Trwała może ze trzy tygodnie. Potem nam przeszło.

Dzień 22 - Ulubiona seria książek
Świat Dysku, oczywiście.

Dzień 23 - Ulubiony romans
Nie czytamy romansów, ale... w sumie Quo Vadis nie było takie złe.

Dzień 24 - Książka, w której autor zamieścił kłamstwa, co odkryłeś już po lekturze
Yyy... ale, że o co chodzi? Przecież literatura opiera się na opowiadaniu nieprawdziwych historii (nieliteratura też, ale to temat na osobną dyskusję), więc jak moglibyśmy odkryć coś takiego dopiero po lekturze?

Dzień 25 - Ulubiona biografia lub autobiografia
Czytaliśmy może z jedną, nie wrzucilibyśmy jej do kategorii ulubione, mimo że nie była zła.

Dzień 26 - Książka, którą chciałbyś, aby napisano
Wszystkie, które zostaną napisane, a których lektura sprawi nam przyjemność (w tym wszystko co napisze Jacek Dukaj).

Dzień 27 - Książka, którą byś napisał, gdybyś miał odpowiednią wiedzę
Ta, którą napiszemy, gdy będziemy mieć odpowiednią wiedzę.

Dzień 28 - Książka, której przeczytania żałujesz
Nie mamy. Jak coś się zapowiada tak źle, rzucamy w pizdu w połowie.

Dzień 29 - Autor, którego nienawidzisz
Tadeusz Różewicz. Za Kartotekę.

Dzień 30 - Autor, którego jesteś fanem
Znowu tylko jeden? Patrz punkt pierwszy.

Gin&PT

czwartek, 16 maja 2013

Sekta Igoropodobnych Czyś

Tam należymy, mamy nawet swoją ST, która jest Już Nie ST, bo ma niebieskie TARDISowe drzwi i lampę i mobilność i tak naprawdę jest KryptoST, bo ma swoje wnętrze jak miała dawniej.

To takie miejsce na dziwności, na igorzenie, które przyszło nam z przypadku właściwie. Był pomysł na specjalność z zasady: "Tamto pierwsze za długie, więc dlaczego w sumie nie to" choć potem pojawiła się myśl, że mogliśmy wymyślić lepiej pasujące, ale już za późno, bo pojawiły fię konsekwencje i w sumie nie żałujemy.

Była też tam ST, którą przez igorzenie przejęliśmy i tak jak wcześniej nasza część, która jest PT, ST zaczęła wychodzić w inne miejsca w internetach. Po tym jak zmieniła się w Już Nie ST i przybrała niebieskość od innego naszego maniaczenia, gdy mogła być oficjalnie mobilna, tak jak PT jest z natury. Albo trochę przed, czas się nas nie trzyma, więc mogło być przed, ale potem w większym stopniu.

To* przyszło z naszego domu, z naszej Sekty Igoropodobnych Czyś, które jak "podobne" znaczy, mogą być całkiem różne od Igorów.

P. S. A teraz domyślajcie się, co znaczy skrót ST. Mwhahahaha!!!**

 * Jak i dużo innych zmieniających kim jesteśmy.
** No dobra, wiemy, że i tak nikt spoza dsc.pl tego nie czyta, więc oczywiście wiecie czym jest ST.

piątek, 10 maja 2013

Smoki i temporalność

Smoki były, są i będą najlepsze, to oczywistość. Jest też nieoczywistość o nich, ukryta o ich temporalności, dlaczego ich nigdzie nie widać, bo smoki są zegarkami, smoki są czasem, który w nich tyka. Smoki się ukryły, ale wciąż tu są.

Miały swoje technologie, swoje nieoznaczenie czasowe, a potem pojawiły się zegarki - ludzki wynalazek i smoki ukradkiem skryły się w zamknięty w nich czas.

Nie dawały się zabić, nie interesowały ich księżniczki dziewicze, czy nie, nie interesowali ludzie w zbrojach. Żyły w zgodzie z ludzkimi królami, pomagały im nawet. Potem przyszły czasy niewiary, smoki ukryły się, powstały Opowieści. Powstały zegary - smoki uciekły do środka. Opowieści kłamały bez prawdy ukrytej pomiędzy.

Dla nich wszystko zawsze trwa w wiecznym teraz. Czas jest splątany i prosty, jest kołem, krzywą gaussowską, fraktalem, punktem, wszystkim naraz. Mogły zostać. Znikły w odmierzaniu siebie. Dlaczego. Nie zrozumiesz smoka, dawni królowie wiedzieli, choć one nie tłumaczyły im czasu (nie zrozumieliby), nie pytali o przyczyny.

Więc to nie tak, że ich nie ma. Tylko, że są. Najdziwniejszym wymiarem.

wtorek, 7 maja 2013

Miód z pszczół

Tak go robią w prawdziwościach. Podobno.

Z innych przemyśleń, jakże głębokich: drzewa lubią wiatr.

środa, 1 maja 2013

Eter w Ciszy

Jesteśmy dziwni.
Gin&PT

Kraj Cisza, który gdzieś tam istnieje. Kraj spokoju, kraj dla zmęczonych, obolałych Doktorów, gdzie mówi się tylko szeptem, nawet szeptem się krzyczy. Na obrzeżach świadomości.

Tam płynie eter. Gęsty i ciemny i rzadki z przepływami i bez. Obserwowalny narządami przez jego mieszkańców, przez mieszkańców Ciszy i nikogo więcej, tylko czasami tak. Czasami inni widzą, zwykle czują, obolali Doktorzy. Eter pusty bez tego, czym zwykle dryłują mu żyły, czym zmuszają do uległości - to boli. To widzą, być może nawet rozumieją.

W Ciszy odpoczywa, w Ciszy osiąga spokój, swoje niebo. Może udawać, że go nie ma wcale, a wcale, nie ma ani trochę. I tylko przeszkadza mu szeptany krzyk Doktorów uwięzionych tu razem z nim, obok niego. Cisza daje mu wolność. Innym, być może, daje upadek. Dla niego - odpoczynek od dźwięku.


na poprawienie nastroju. w takim, czy innym sensie [evil grin]