piątek, 29 marca 2013

Żyrafy. Żyrafy wszędzie


Wszędzie. Nawet tam, gdzie nie. Zwłaszcza tam gdzie nie. I inne żyrafopodobne. My. Chociaż wcale nie, bo my to ja-człowiek-Igorina i ja-on-PT i ja-Gin-Arsis-M. Ale też trochę jednak tak, trochę żyraf i w ogóle może nam przejdzie za jakiś czas, a może zostanie albo ewoluuje, przepłynie w inną postać w inny ssak, albo i nie ssak, bo nozaur-gad.

Teraz tak. I napotykamy często, widzimy jak wcześniej nie widzieliśmy, uwaga się sama zwraca i jest jakby naturalnie więcej, a jak odejdzie, będzie mniej. Tak myślimy.

To nie natura zwierzęca, tylko... Pojawia się pomysł na żyrafa i on potem jakoś przechodzi na nas, jak z PT było, ale PT nie odejdzie, zbyt mocno jednak jest, zbyt bardzo częścią nas. A żyraf może tylko jeden i wszędzie ten sam, tylko się kryje, że nie, że więcej i w formie żeńskiej nazwany. To też myślimy, że tak, czasem poza myślami tymi poważnymi. Więc w sumie tytuł powinien być żyraf-pojedynczy, ale on też w kryptokwantach mnogości ukryty niepewny, niedookreślony. Albo może zupełnie inaczej i nie ogarniamy.

Was również może najść takie, albo inne słoniopodobne*. W formach wszelakich, fikcyjnych i prawdziwych swoich się objawić i przejąć. Wtedy nie trzeba uciekać, choć można, tylko przyjąć zobaczyć, pożyć, a potem jak się znudzi wyrzucić, egoistycznie, bo pocomito jak już niepotrzebne, zresztą ono też już nie chce tu u mnie, gdzie indziej chce, już nie wszędzie. Tam gdzie nie będzie nas. Ale nie PT.


* [tonem zdradzania wielkiej sekretności] Wszystkie są słoniopodobne**.
** Wszystkie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz