piątek, 1 marca 2013

Skryjmy się pięć metrów dalej, w tym samym korytarzu

Uczelnia zdecydowanie daje nam sporo pomysłów na wpisy absurdalnikowe.

Siedzimy sobie, tudzież stoimy po feriach i po sesjach, czekamy na zajęcia i przychodzą do nas myśli, choć w sumie teoretycznie jeszcze nam mózg nie wszedł na pełne obroty*. Stoimy więc, rozmawiamy, notujemy myśli, żeby nie uciekły, a ćwiczeniodawczyni nie pojawia się. W sumie dobrze, bo lubimy ten czas przed/pomiędzy. W sumie źle, bo zajęcia ostatnio w dużej mierze ciekawe. Ale cóż, nie poradzi się, tylko przychodzi dziwaczna myśl, lekko złośliwa w posmaku, żeby się skryć. Najlepiej w tym samym korytarzu kilka metrów dalej w miejscu, w którym skryć się nie da**. Chociaż, gdyby trochę pokombinować*** na pewno znalazłby się sposób. Albo kilkanaście.

Tymczasem ziewać, przyjąć wytłumaczenie, że środek dojazdu się zakopał czy coś, i pozwolić mózgowi słuchać tego, co jest istotą bycia akurat tam.


* Standard dla niego, gdy musi wstać o piątej rano.
** Absolutnie i przed niczym, tudzież nikim.
*** Niech no tylko mózg się nam rozgrzeje.

1 komentarz:

  1. Najprostszym sposobem byłoby wtopić się w tło. Albo rozmyć w polu widzenia. Uważam, że Kapelusz mógłby wam pomóc :D

    OdpowiedzUsuń