czwartek, 7 marca 2013

Pokój bez drzwi to tylko pokój bez drzwi

Kilka mamy takich w domu, a nawet parę, jeśli nie liczyć tych niedokładnie pokojowych i jeśli za pokój liczyć kuchnię. Nie ma w nich nic nadzwyczajnego, są bez drzwi bo tak po prostu, bo mama nie chciała, albo co, więc nie bardzo wiemy po co piszą nam jakieś takie, że jak pokój bez drzwi to coś musi znaczyć. I jeszcze nie dodają, co. Ale to i może lepiej, że nie robią tym bezdrzwiom i ich pokojom wiwisekcji, psychoanaliz. Nasuwa się nam wtedy myśl o tym jak powiedział ósmy Doktor: problem z ludźmi jest taki, że widzą wzorce tam, gdzie ich nie ma. Dopiero jak się już się o tym wie, że my tak robimy, że nasze mózgi są bardzo na to wyczulone-przeczulone można przestać je... dobra, właściwie to nie można*, ale można zacząć celowo widzieć wzorce tam, gdzie ich nie ma, a to już wyższy stopień postrzegania. Ale nadal nie ma sensu nadawać znaczeń bezdrzwiowym pokojom, chyba, że się znajdzie dobry dla takich sens.

Jest za to sens w liczbach z urojeń. Sens złośliwy-luźnościowy. To znaczy one generalnie i właściwie istnieją, ale nie w sensach, w jakich ich używamy, czyli w sensach, które sobie uroiliśmy i (tudzież) w sensach nie stricto liczbowych. Czyli, można powiedzieć są to liczby sensu largo - i słusznie, bo zwykle w naszych użyciach odnoszą się do sporych wielkości. Ciekawym przykładem jest tu liczba zylion**, o której nie mamy przekonania, ani też pewności, czy aby na pewno jest liczbą, ale dobrze się nadaje do wykorzystywania, kiedy nie ma się możliwości, albo chęci (albo i tego i tego) coby się posłużyć dokładnością. Inne dwa przykłady to trollowe dużo*** i mnóstwo, które funkcjonują podobnie jak zylion z tym, że nie mają pozoru dokładności. Jakkolwiek, celowe użycie ich w kontekście bardzo wręcz dokładnościowym mogłoby wprowadzać interesujące elementy do dyskusji i prowokować efekty.

Są też liczby po prostu dobre i sporo takie ma, choć zwykle nieodpowiednio do nich podchodzi. Na przykładzie: dobra dla nas cyfra osiem. Mogłaby nas mama nie donaszać i urodzić w tym miesiącu, ale to nie w tych szpitalach, no i byłby to wtedy inny miesiąc naszych urodzin, niż jest, a szkoda by było, bo ten, co mamy z nazwy lubimy, chociaż poprzedni też nie taki zły, ale jednak nie aż tak, żeby lepszy. Zresztą zawsze mamy dzień. W każdym razie dobrze jest mieć taką magiczną liczbę, tylko bez magii. Że jak się pojawia to nie myślimy "O, będziemy mieć dobry dzień/szczęście" i ona, ta liczba to sprawia****, tylko uśmiecha nas zwyczajnie wewnętrznie i przez to dzień staje się trochę lepszy od razu, bez czekania na jakieś specjalne. Więc to z tymi liczbami tak.


* Poza tym, kto by chciał.
** Jedynka i ogromne mnóstwo zer.
*** Cztery. W każdym razie dla trolli.
**** Jak większość tych, co wierzy w takie, uważa, że powinna. Ale nie, bo to w końcu tylko liczba, nie znak, czy magiczna siła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz