czwartek, 14 lutego 2013

Bezgraniczność


[sprawdzją czas] Tak. Mamy jeszcze całkiem dużo godzin jutra. [wrzucają post]
Dziś trochę poważniej. W przyszłym tydniu wracamy z absurdem pełną parą.

Nigdy nie ufaliśmy tabelkom. Nasz dychotomiczny mózg nie potrafi zapamiętać, co dokładne rzeką ich zawartości i nigdy już nie rysujemy ich w swoich notatkach. W tym miejscu powinniśmy zapewne wykryć jakiś tabelkowy spisek, ale nie chce się nam. Zresztą nie o tym zamierzamy pisać (choć moglibyśmy). Nasz mózg rozumie racjonalnie wytłumaczoną potrzebę granic i uporządkowań. W końcu wielkie wrażenie zrobiło na nim "Ferdydurke": granice są wszędzie i zwyczajnie nie do uniknięcia. Ale granice nie są - wbrew temu, co podstępnie wmawiają nam nauczyciele - możliwe do ujęcia w tabelkach*. I tu dochodzimy do wniosku, że ważne jest to, co tabelki zawierają. Samo mięsko, w faktycznym stanie przepływające pomiędzy granicami. Otóż nie. Ważny jest cały układ i to, co naukowcy próbują wypchnąć poza jego, nomen omen, granice. W końcu zawsze istnieją jakieś "wody międzynarodowe". 
Szczególnie językoznawcy mają jakąś dziwną tendencję, do niedostrzegania całego systemu i dzielenia się na tych, dla których ważna jest struktura i tych, dla których ważna jest treść. To idzie jeszcze dalej. Każda szkoła zdaje się uznawać za słuszne jedynie swoje podejście do języka (z pewnymi odwołaniami do poprzedników) i, generalnie, negować podejście innych współczesnych im badaczy. Utyskują na swych antagonistów: „Co to za niechlujstwo jakieś?"/"Toż to chlujstwo aż za daleko idące!". Tymczasem, każda ze szkół, o których nas uczą, ma do powiedzenia coś wartościowego** (nawet, jeśli nie zawsze dużo), każda patrzy na język z mniej lub bardziej odmiennej perspektywy, ale żadna nie opisuje go całościowo, we wszystkich jego aspektach. Najpełniejsze spojrzenie - choć wciąż nie pełne - mogą dać dopiero zebrane razem.
W starożytności zadali ciekawe pytania o język. Analogia czy anomalia? Wytwór czy proces? Naturalny czy konwencjonalny? Można by dodać i inne, jak: Logiczny, czy alogiczny? Słuszna odpowiedź zawsze będzie jedna: Tak. Grawitacja i entropia. Porządek i chaos. Mamy wrażenie, że nauki ścisłe rozumieją to dużo lepiej***. W nich też trwają spory, ale są one prowadzone na trochę innym poziomie.
Nasz mózg, w każdym razie zawsze był pod tym względem**** dziwny, więc kiedy inni piszą na swoich blogach, że: "Teraz dzielisz się na pomieszczenia, stoisz pośrodku z pękiem kluczy w ręku i nie możesz wejść wszędzie jednocześnie" nie potrafi się zgodzić. On wie: oczywiście, że możesz wejść wszędzie jednocześnie. Nie zawsze musisz chcieć, ale możesz. Na tym polega cała zabawa. Na tym polega nasza dziwaczna odporność. To swoistego rodzaju psychiczne porycie pozwala nam zachować psychiczną stabilność. Istotne, by umieć balansować pomiędzy tak bardzo płynnymi granicami. Kontekst jest wszystkim.
Prawdopodobnie powyższy post zrozumieliście zupełnie nie tak jak trzeba. To dobrze. [evil lauhg]*****

* Chyba, że chodzi o logikę. Logika jest nadzwyczaj wręcz tabelkowpychalna. Ale też zdecydowanie nie obejmuje wszystkiego.
** I, oczywiście, każda serwuje też trochę bzdur. Ale na tym polega nauka. To, nie wiara, gdzie bierzesz, albo wszystko, albo nic.
*** W końcu to one wykoncypowały ideę kwantów.
**** Jak i pod wieloma innymi.
***** Nie, nie oglądamy anime. Co nie zmienia faktu, że ten śmiech jest epicki.

2 komentarze:

  1. Ych... ja go w ogóle nie zrozumiałem... ale trudno sie mówi ^^;

    I nieee, czemu ze wszystkich anime musieliście dać diaboliczny śmiech akurat z Higurashi no Naku Koro Ni? Ta seria to złooooo...*

    Pozdrawiam,
    Zel

    * na pewno jest w spisku z tabelkami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ty jeden, zelku niestety. Cóż, wygląda na to, że będziemy musieli napisać ten post o hermetyczności. Ale to za jakiś czas ^^

      A śmiech jest podesłanym nam przez Álfey w początkach naszej znajomości jej ulubionym porytym śmiechem z anime ;P
      Gin&PT

      Usuń