środa, 27 lutego 2013

Przeraźliwie długie szczurze ogony...

...z maleńkimi oczami na szypułkach. Takie na kilkanaście metrów wijące się glizdy w sensie. Kiedyśtam naszła nas myśl, że nasze rodzeństwo musi posiadać coś podobnego i dlatego nie zamyka za sobą drzwi, ani nie gasi światła. To znaczy, coby te ogony mogły za nimi wpełzać i widzieć gdzie wpełzają*, jak już oni sami** w swych widocznych całościach sobie pójdą i nie będą potrzebować tegoż światła i drzwi, czyli mogliby zgasić i zamknąć.

Tu byśmy wrzucili rysunek takiego ogona, ale jesteśmy negatywnie upośledzeni*** w tym względzie, to nie będziemy przerażać was naszą rysowniczą grafomanią. To znaczy, pewnie kiedyś cośtam nabazgrzemy do jakiegoś wpisu, ale teraz nam się nie chce.


* Może zresztą mają też malutkie stópki i dlatego muszą widzieć gdzie je stawiają i po to im oczy. Bo pełzać to w sumie można po omacku i nawet lepiej tak na czuja tylko.
** Nasze rodzeństwo czyli.
*** A może powinniśmy napisać "pozytywnie"? 

piątek, 22 lutego 2013

Czy bakterie mają kulturę?


Tę kwestię zostawiamy wam pod rozwagę.

Śledź - ryba słodkowodna, bardzo dobra z octem. Owszem. Tylko, że nie.

Śledzie to urodzeni szpiedzy. Śledzie śledzą z natury, zwykle i przede wszystkim dla siebie. Jakkolwiek pewne jest, iż ktoś im płaci. One same, gdyby je zapytać odpowiedziałyby - jeśliby odpowiedziały - że to Wielki Śledź W Niebie. Z marynatami. Dyniowymi. Trudno powiedzieć, czy to kłamstwo. Śledzie nie potrafią mówić, więc nikt jeszcze nie sprawdzał, czy kłamią. I mają fajne rybie oczy, odpowiednie do bycia śledziem. Jeśli gdzieś idziecie, one idą za wami, kryjąc swoje patrzałki pod kapeluszami takimi jak ten Arsis* i płetwy w swoich długich szarych płaszczach. Możecie stanąć i się zatrzymać i nawet poudawać, że je widzicie. W sumie nie wiemy po co, ale wasza sprawa jeśli macie ochotę robić bezsensowne rzeczy.

Ciekawą kwestią są też te wszystkie kamery monitoringu. Pewnie powiedzieli wam, że to polega na skomplikowanych, bardzo nowoczesnych mechanizmach. Albo na chochlikach. A wy uwierzyliście. Prawda jednak jest inna. To małe... no, właściwie wcale nie małe, ale tak jest łatwiej, niż tłumaczyć skomplikowanie dodatkowych wymiarów dających na wyjściu technologię znaną jako "It's Bigger On The Inside" tudzież, w granicznych przypadkach, jako "It's Smaller On The Outside". Wracając do głównej myśli, to małe śledzie siedzą w każdej takiej*** kamerze i obserwują ludzi pojadając popcorn*****. I siorbiąc kolę******. Jak nikt nie widzi przekradają się do monitorów i wyświetlają, co widziały*******. To znaczy malują bardzo szybko, dyskretnie, tak żeby się nikt nie skapnął na taśmach czy kartach pamięci czy na czym tam muszą malować a potem odchodzą pogwizdując niezobowiązująco, ale i tak nikt ich nie widzi. Bo nie chcą. I potem ludzie mówią "Nagrało się". Albo "Nie nagrało się". Gdyby ktoś potrzebował. Zwykle jest nagrane. Ale czasem nie. Czasem śledzie mają syndrom, że tylko oglądają. Z tym popcornem. I kolą. 

Jeśli nadal wierzycie, że śledzie to ryby, śledzie to nie ryby. W wodzie pływają miecz********, ryba karp, ryba sum, ryba murena, ryba delfin*********, ryba szczupak, ryba tuńczyk, ryba węgorz**********, ryba flądra, ryba sztokfisz, ryba makrela, ryba neonek, ryba słoń***********, ryba żyrafa************ i w ogóle dużo ryb. Innych też. Ale nie śledzie. One mają inny cel niż tylko pływać bez sensu w kółko. Większe inspiracje. I kulturę**************. Swoje filmy, książki i muzykę i w ogóle. Ale nie będziemy o niej mówić, tylko że dużo w niej płaszczy i kapeluszy. Także jakby co: uważajcie na Śledzie z Krainy Dreszczowców.


* Pacnęła raz kiedyś śledzia między oczy odwróciwszy się nadbłyskawicznie** i zabrała mu kapelusz, jako trofeum wojenne.
** Błyskawicznie to za wolno.
*** Właściwie to dotyczy wszystkich kamer, nie tylko takich. Tak, aparatów też. I telefonów. Wszystkiego, co da się włączyć.****
**** Światła w kablach też. Śledzie uwielbiają pływać światłem.
***** Niektórzy twierdzą, że śledzie planują przejąć władzę nad światem. To kła... Chociaż właściwie... jak na to odpowiednio spojrzeć one już przejęły władzę nad światem. [PT spogląda ostrzegawczo na grupkę śledzi niosących kaftan bezpieczeństwa. śledzie wycofują się pospiesznie udając, że właściwie to wcale tu nie chciały, tylko tak im się zboczyło niechcący. PT się uśmiecha]
****** Nie pytajcie nas skąd ją wzięły. I tak wam nie powiemy.
******* Nie mamy pojęcia jak to robią.
******** Trudno powiedzieć, dlaczego ktoś nazwał go rybą mieczem. Przecież to głupie. W końcu miecz nie ryba.
********* Ryba, która udaje ssaka. Albo na odwrót.
********** Prawie nie ryba.
*********** Nazywana rybą peryskopem, bo pływa z nosem wystającym nad powierzchnię wody. Nie zbadano, czy nim patrzy. I czy w środku siedzą śledzie. 
************ Nie umie pływać. Szyja wystaje jej z wody. Głowa też.************ 
************* Za takie, powinni dyskwalifikować.
************** Kultura śledzi, w przeciwieństwie do kultury bakterii, jest bezdyskusyjna, jakkolwiek niekoniecznie wysoka. Czego się w końcu spodziewać po istotach, które całe swoje życie podglądają (w większości) nieciekawych ludzi.

niedziela, 17 lutego 2013

Ech

Zdaje się, że nikt nie rozumie naszego ostatniego postu. W ogóle. Nawet połowa nas* ma z nim problem. Wrzucilibyśmy jakiś randomowy obrazek z netu w związku, ale to za dużo grzebania. Czujemy się zasmutkowani.

* Arsis i M.

czwartek, 14 lutego 2013

Bezgraniczność


[sprawdzją czas] Tak. Mamy jeszcze całkiem dużo godzin jutra. [wrzucają post]
Dziś trochę poważniej. W przyszłym tydniu wracamy z absurdem pełną parą.

Nigdy nie ufaliśmy tabelkom. Nasz dychotomiczny mózg nie potrafi zapamiętać, co dokładne rzeką ich zawartości i nigdy już nie rysujemy ich w swoich notatkach. W tym miejscu powinniśmy zapewne wykryć jakiś tabelkowy spisek, ale nie chce się nam. Zresztą nie o tym zamierzamy pisać (choć moglibyśmy). Nasz mózg rozumie racjonalnie wytłumaczoną potrzebę granic i uporządkowań. W końcu wielkie wrażenie zrobiło na nim "Ferdydurke": granice są wszędzie i zwyczajnie nie do uniknięcia. Ale granice nie są - wbrew temu, co podstępnie wmawiają nam nauczyciele - możliwe do ujęcia w tabelkach*. I tu dochodzimy do wniosku, że ważne jest to, co tabelki zawierają. Samo mięsko, w faktycznym stanie przepływające pomiędzy granicami. Otóż nie. Ważny jest cały układ i to, co naukowcy próbują wypchnąć poza jego, nomen omen, granice. W końcu zawsze istnieją jakieś "wody międzynarodowe". 
Szczególnie językoznawcy mają jakąś dziwną tendencję, do niedostrzegania całego systemu i dzielenia się na tych, dla których ważna jest struktura i tych, dla których ważna jest treść. To idzie jeszcze dalej. Każda szkoła zdaje się uznawać za słuszne jedynie swoje podejście do języka (z pewnymi odwołaniami do poprzedników) i, generalnie, negować podejście innych współczesnych im badaczy. Utyskują na swych antagonistów: „Co to za niechlujstwo jakieś?"/"Toż to chlujstwo aż za daleko idące!". Tymczasem, każda ze szkół, o których nas uczą, ma do powiedzenia coś wartościowego** (nawet, jeśli nie zawsze dużo), każda patrzy na język z mniej lub bardziej odmiennej perspektywy, ale żadna nie opisuje go całościowo, we wszystkich jego aspektach. Najpełniejsze spojrzenie - choć wciąż nie pełne - mogą dać dopiero zebrane razem.
W starożytności zadali ciekawe pytania o język. Analogia czy anomalia? Wytwór czy proces? Naturalny czy konwencjonalny? Można by dodać i inne, jak: Logiczny, czy alogiczny? Słuszna odpowiedź zawsze będzie jedna: Tak. Grawitacja i entropia. Porządek i chaos. Mamy wrażenie, że nauki ścisłe rozumieją to dużo lepiej***. W nich też trwają spory, ale są one prowadzone na trochę innym poziomie.
Nasz mózg, w każdym razie zawsze był pod tym względem**** dziwny, więc kiedy inni piszą na swoich blogach, że: "Teraz dzielisz się na pomieszczenia, stoisz pośrodku z pękiem kluczy w ręku i nie możesz wejść wszędzie jednocześnie" nie potrafi się zgodzić. On wie: oczywiście, że możesz wejść wszędzie jednocześnie. Nie zawsze musisz chcieć, ale możesz. Na tym polega cała zabawa. Na tym polega nasza dziwaczna odporność. To swoistego rodzaju psychiczne porycie pozwala nam zachować psychiczną stabilność. Istotne, by umieć balansować pomiędzy tak bardzo płynnymi granicami. Kontekst jest wszystkim.
Prawdopodobnie powyższy post zrozumieliście zupełnie nie tak jak trzeba. To dobrze. [evil lauhg]*****

* Chyba, że chodzi o logikę. Logika jest nadzwyczaj wręcz tabelkowpychalna. Ale też zdecydowanie nie obejmuje wszystkiego.
** I, oczywiście, każda serwuje też trochę bzdur. Ale na tym polega nauka. To, nie wiara, gdzie bierzesz, albo wszystko, albo nic.
*** W końcu to one wykoncypowały ideę kwantów.
**** Jak i pod wieloma innymi.
***** Nie, nie oglądamy anime. Co nie zmienia faktu, że ten śmiech jest epicki.

środa, 13 lutego 2013

Mole książkowe

Właściwy wpis jutro (tak myślimy) Tymczasem:

Mwhahahahahahaha!!!!!

środa, 6 lutego 2013

Zmartwione pogodynki

Kiedyś zwróciło naszą uwagę, że pogodynki i pogodynkowie zawsze są zasmutkowani nadchodzącą pogodą. Zdziwiło nas to podówczas niepomiernie, jako że my zwykle jesteśmy zadowoleni z pogody. No chyba, że pizga wiatr. Pizgający wiatr za każdym razem jest złą wiadomością. Przypomniało nam się to kilka dni temu, gdy znudzeni oczekiwaniem na coś innego patrzeliśmy, pierwszy raz od dawna, w prognozę. Nawiedziła nas myśl, że pogodynkom nie wolno być zadowolonym z pogody. Jest coś, co wbrew radosnemu nacechowaniu tego słowa, wymusza ich niezadowolenie. Jakowyś Nadzorca Samopoczucia Pogodynek, specjalny dodatek od ponurego nastroju wypłacany każdego czternastego miesiąca w roku, albo tajna pogodynkowa religia* (ta ostatnia byłaby szczególnie prawdopodobna, jeśli problem dotyczy Pogodynek i Pogodynków W Ogóle, a nie jedynie Pogodynek i Pogodynków W Polsce (ta kwestia nie została jeszcze szczegółowo zbadana)). Stąd wniosek: faktem oczywistym i niezaprzeczalnym jest, iż pogodynki muszą być smutne w obliczu nadchodzącej pogody. Jeśli nie są... wiedzcie, że coś się dzieje. [cunning smile]

* Przykazanie pierwsze: Nie ciesz się z pogody bliźniego swego.
Przykazanie drugie: Jeśli zapowiadana pogoda jest zła, bądź niezadowolony.
Przykazanie trzecie: Jeśli zapowiadana pogoda jest dobra, bądź niezadowolony - na pewno coś knuje.

Gin&PT

P.S. Nawet Sherlock wie, że grammar nazizm jest cool:


niedziela, 3 lutego 2013

Nie ufajcie przecinkom


Ten post poświęcony jest przecinkom.
,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,;,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,;;,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,, Nie ufajcie im. [odchodzą udając, że potrafią gwizdać]

Wstępniak


Nasz mózg postanowił, że mamy otworzyć ten blog. Oczywiście pojawiły się wątpliwości (w sensie "nieee, to jednak nie jest dobry pomysł, nie zrobimy tego, nie, a może jednak warto, to świetna idea, nie to głupie, nie ma mowy"). Pojawiła się też Arsis, z którą dzielimy swój mózg i pomysły i ona nas skusiła ostatecznie (i to wcale nie jest tak, że i tak byśmy otworzyli ten blog, wcale ani trochę nie).
Będziemy tu pokazywać nasz absolutny brak szacunku do instytucji pamiętnika, absurd w najczystszej postaci, działanie naszego mózgu, całkowity brak głębi i w końcu  - być może - także nasze życie. Ale. Nie obiecujemy wiernego oddania tego, co się w nas i poza nami dzieje.
Ambitnie planujemy wrzucać jedną notkę w tydniu (i może jeszcze jakieś pomiędzy), tydzień licząc od poniedziałku do poniedziałku. Także zostaliście ostrzeżeni. Mwhahahahaha!!!!! (tak, tak. oczekujcie mnóstwa szaleńczego śmiechu).
Gin&PT